O KSIĘDZE PRZYWOŁANIA

To miał być mój pierwszy spójny projekt fotograficzny. Wyjątkowa historia, którą zamknę w ładnie oprawionym albumie i w końcu, po 14 latach, zrobię swoją wystawę. Miał to być prezent ode mnie dla mnie, bez szukania kompromisów, aprobaty, wspólnego dobra. To miała być fotografia, która pokaże jakim twórcą jestem i co chcę podarować innym.

Miałam to w sobie od dawna. Moją głowę zaczęły odwiedzać pojedyncze obrazy. Rozrzucone i - jak mi się wtedy wydawało - całkowicie niespójne. Notowałam je jednak skrzętnie, bo intuicja szeptała, że są ważne. Wzięłam więc te wskazówki od siebie samej i zaczęłam ubierać je w bajeczne stylizacje, dorzucając wymyślne pomysły na dodatki, makijaże, talizmany, które miały podkreślić magię zamkniętą w kadrze. Z czasem zrozumiałam, że noszenie maski nie pomaga odkrywaniu piękna zaklętego w prawdzie. Moja kreacja stała się największą przeszkodą, by zacząć, bo stawiała przede mną wymagania, których spełnienie nie było zależne tylko ode mnie. Przeznaczenie jednak uznało, że już czas wyruszyć w tę podróż. Teraz już wiem, że nie mogło się to wydarzyć wcześniej, nie byłam na to gotowa.

 

Byłam na wystawie mojej koleżanki, gdy nagle stanęła przede mną dziewczynka z moich snów. Nie znałam jej nigdy wcześniej. Była jedynie skrawkami obrazów, które intuicja kazała mi notować na później. A jednak stała przede mną z tymi swoimi niesamowitymi oczami i anielskimi kosmykami. Pamiętam, że jedyne co z siebie wydusiłam to stwierdzenie, że jest piękna. Później odszukałam jej mamę i poprosiłam o zdjęcia. Tak zaczęła się ta opowieść. Tak zaczął się projekt, który w niespełna rok miał okazać się drogą, która odmieni tak wiele w mojej duszy i sercu.

 

Aparat stał się kluczem do świata, o którego istnieniu ludzie piszą w baśniach, legendach, najintymniejszych wyznaniach. To świat energii, która potrafi wywołać drżenie, którego nie da się zatrzymać. To moc, która może na kilka sekund zabrać duszę z ciała i zwrócić tę ukochaną, która odeszła zbyt daleko.

Ze spotkania na spotkanie oddalałam się coraz bardziej od dziewczyny, która chciała stworzyć projekt fotograficzny, jednocześnie zbliżając się coraz bardziej do samej siebie. Moje bohaterki, siostry, przewodniczki, mniej lub bardziej świadomie, wskazywały mi drogę, dzięki której odnajdywałam kolejne furtki do nowego świata.

 

To historia każdej kobiety, którą woła las, wiatr, góry czy rzeka. To historia pięknych, silnych kobiet, które były zbyt odważne i świadome, by czas, w którym żyły uszanował ich mądrość. To opowieść o korzeniach, których nie zetnie żadne ostrze. To baśń o połączeniach tak potężnych, że nie spali ich żaden ogień. To moja historia, to historia moich srebrnych sióstr.

Pragnę wydać Księgę Przywołania, by obudzić srebrne nitki, które są w tak wielu z Was. Chcę by zasiała ona kolejne ziarna i obudziła te, które od dawna macie w sercu. To dar, który otrzymałam i którym chcę się z Wami podzielić. To najintymniejsza prawda i wdzięczność. Obrazy z mojej głowy okazały się spójną opowieścią, która wydarzyła się w moim życiu. Nie prosiłam o te kadry, zostały mi one podarowane przez intuicję kobiet, które mi zaufały.

 

Jak będzie wyglądać Księga Przywołania?

168 stron

format 23x34cm

twarda okładka oprawiona płótnem ze srebrnym tłoczeniem

wysokiej jakości papier o gramaturze 170g

ponad 70 niepublikowanych nigdzie wcześniej fotografii

Dziękuję za Twoją obecność tutaj i czas poświęcony moim słowom, jeśli zapragniesz pomóc mi w wydaniu
albumu możesz zrobić to tutaj:

 

wesprzyj projekt

 

Anita Suchocka

www.anitasuchocka.com